FORUM MATEK PRZECIW DYSKRYMINACJI OJCÓW 
   

   

 

LIST  OTWARTY

DO  STUDENTÓW  POLSKICH UCZELNI, DO SAMORZĄDÓW STUDENCKICH 

 

 

   

 

 

Inicjatywa Matek Ojców Przeciwko Patologii  Prawa Rodzinnego                                                                                   DNIA 01.03.2012 r

 FORUM MATEK  PRZECIW DYSKRYMINACJI OJCÓW

 www.forummatek.pl

biuro@forummatek.pl

                                    

LIST  OTWARTY

DO  STUDENTÓW  POLSKICH UCZELNI, DO SAMORZĄDÓW STUDENCKICH 

 POLSKIE SĄDY RODZINNE I RODK NISZCZĄ NASZE DZIECI !

ZATRZYMAJ TO!

                                              

Drogie  nasze młodsze Koleżanki i Koledzy, Drogie Dzieci i Drodzy Wnukowie.

Zwracamy się do Was jako światłych młodych osób o przyłączenia się do naszej akcji na rzecz wprowadzenia cywilizacyjnych zmian w prawie rodzinnym.

Nie stawiamy zbyt dużych  wymagań, jednak to co zauważamy na co dzień jest nie do dalszego akceptowania.

Przez Kraj przechodzi coraz to nowa fala  podejmowanych z różnych stron inicjatyw  ze strony przeważnie ojców, których system prawa rodzinnego odsunął od wychowania dzieci.

 Urzędniczy bezduszny system  szkodzi dzieciom. Zapełniają się domy dziecka, forsuje się na siłę rozwiązania na rzecz kierowanie dzieci do rodzin zastępczych  którym się przekazuje duże  środki, zamiast kierować je bezpośrednio do potrzebujących wsparcia rodzin.

Ten problem, wszechobecnego systemowego uprawniania biznesu na  polskiej rodzinie godzi w interes dziecka, choć jak się tłumaczy, jest on podejmowany  dla dobra dziecka.

To słowo się zdewaluowało, bo usprawiedliwia nawet najgorsze dla dzieci rozwiązania.

Z ostatnich wypowiedzi prasowych  wynika, co my podnosimy bijąc na alarm, iż stworzył  się  fałszywy  obraz stosowanych metod badawczych  jako rzekomo naukowych, niczym nie uzasadniony  do stosowania w sprawach rodzinnych a jedynie służy pewnych środowiskom do uprawniania biznesu na krzywdzie dzieci. Dało się słyszeć liczne wypowiedzi  co do stosowanych metod, których  nikt miarodajnie nie ocenił, które nasuwają wątpliwości , którym  przeciętny człowiek nie jest w stanie się oprzeć  a dotyczą bezpośrednio  jego.

Były już w historii  pewnych państw czy środowisk  stosowane różne metody, które czas zweryfikował  a  które były stosowane w wygodnych dla pewnych środowisk celach.

W Polsce doszły do głosu jakieś bezsensowne badania, za pomocą  których poddaje się masowo  zdrowe  społecznie  jednostki , czyniąc ich podejrzanymi, bo nie mieszczą się w określonych kryteriach badającego.

Jeżeli na człowieka będziemy patrzeć przez  pryzmat jakiś dziwacznych metod, znaków, testów projekcyjnych to dojdziemy do absurdu.

Nie słychać ze środowiska psychologów żadnego sprzeciwu przeciwko nieetycznym i wątpliwym metodom badania jakieś podświadomości u człowieka, wmawiania  jakiś intencji a  następnie do tych dywagacji dopasowywania ocen zachowań człowieka jakie mają miejsce w tzw. ROD-K-ach kiedy ojcowie zwracają się do sądów o pomoc w realizacji kontaktów ze swoimi dziećmi. Tak każdemu można przypisać niemal wszystko, zinterpretować każde zachowanie dowolnie i opacznie. Lekceważy się funkcje  rozumu człowieka, doświadczenia życiowego.

Wydaje się, że te opinie psychologiczne więcej mówią o badającym niż badanym. Ocenia się ludzi nie na postawie ich zachowań czy faktów, wprowadza się jakieś klucze osobowości idealnej. Należałoby wskazać taką żyjącą jednostkę i postawić w gablocie jak wzorzec metra w Sevres. A może każdorazowo tym wzorcem będzie  psycholog  z  RODK i to do jego postawy osobowości  trzeba się odnosić i bezkrytycznie naśladować? 

 Te wyobrażenia psychologa dla kamuflażu podparte jakimiś pseudonaukowymi metodami są podstawą wyroków sądowych. Robi się z ludzi „wariatów”  powołując się na jakaś własną, nieweryfikowalną wiedzę tajemną. Nie trzeba przy tym powoływać jakiś dowodów ,wystarczy stwierdzenie, że oparło się opinię na swojej wiedzy i doświadczeniu. To zbadany musi udowadniać, że nie jest „przysłowiowym wielbłądem”. Jak protestuje to wystawia mu się opinie pieniacza. Jak jest oburzony, to przykleja mu się łatkę  niezrównoważonego itd. Ludzie którzy od wielu lat normalnie, zgodnie funkcjonują w społeczeństwie  z postanowieniem prawa i zwyczajów , są szanowanymi obywatelami,  raptem stają się w opiniach takich instytucji jak RODK agresywnymi,  emocjonalnie zaburzonymi, z  wypaczonym  obrazem postrzegania samego siebie, niezdolnymi  do opieki nad własnymi dziećmi.

Piloci, lekarze, inżynierowie, którzy odpowiadają za życie i bezpieczeństwo tysięcy  ludzi, raptem  wg RODK nie są zdolni do opiekowania się własnymi dziećmi.

Praktyka jest taka,  iż to nie sądy wydają wyroki niemal w każdej sprawie rodzinnej ale  RODK-i. Te ośrodki służą do omijania prawa i rozmywania odpowiedzialności. Metody tam stosowane przypominają sądy kapturowe i średniowieczne procesy czarownic. 

Polski ojciec sięga po literaturę specjalistyczną na którą się w opinii biegli powołują, czyta i coraz bardziej zdaje sobie sprawę, że padł ofiarą oszustwa. Niestety jest już za późno, łatkę mu przypięto, oczerniono i nie sposób tego zmienić. Zaczynają „krążyć papiery” między urzędami i sądami w wszędzie etykieta przypięta ojcu  z góry skazująca go na lekceważenie. Mimo, że ma wiedzę, to ten rzekomy specjalista z RODK nie zniży się do poziomu polemiki z laikiem. Sąd wiedzy nie ma i nie chce mieć, ale jest najwyższym biegłym i dyskusji prowadzić nie będzie w trosce o swój opacznie pojmowany autorytet. Wypowiedzi autorytetów, fachową literaturę traktuje jako opinie prywatne i koło się zamyka. Opinia RODK jako państwowa, jest nie do podważenia a innej uzyskać prawnie nie  sposób. Dochodzi nagminnie do absurdów, kiedy biegli powołują literaturę, której sami nie znają, przeprowadzają testy, których wyników nie uznają  jeżeli im to nie pasuje, odmawiają interpretacji oczywistych faktów, które burzą ich koncepcje, fałszują zachowanie i wypowiedzi stron podczas badań itd.

W polskiej prasie  są  zalecenia  dr  Marii Kujawa, członkini zarządu krakowskiego Stowarzyszenia Psychologów Sądowych w Polsce, że  owszem, jak ktoś ma problemy  ze zrozumieniem czegoś  z tych naukowych wywodów,  też opinii RODK,  jak  będzie chciał temat zgłębić,  czegoś więcej się dowiedzieć  to jest literatura. Pani doktor wyjaśnia, iż wyłącznie na biegłym spoczywa odpowiedzialność za treść opinii.

Proszę zatem wyjaśnić, o jakiej odpowiedzialności pani doktor mówi, czy etycznej, cywilnej  czy karnej i przed kim ?

My wiemy, iż system uwalnia  biegłych od jakiejkolwiek odpowiedzialności, ponieważ oni tylko opiniują a to sąd wyrokuje. Sąd z kolei opiera się na  takich opiniach, uciekając od odpowiedzialności  z powołaniem się na opinie biegłych  

Pani doktor widocznie brak dostatecznej wiedzy w temacie odpowiedzialności.

Jak się chce komuś  powalczyć z tą opinią RODK, to proszę  przedstawić w sądzie  zdobytą literaturę zagraniczną czy z polskich uniwersytetów i  przetestować reakcje  wysokiego sądu rodzinnego. Tam się Polski ojciec   dowie, że koniec  jego  walki,  już zapadły ustalenia, po linii  psychologa z RODK  bo to przecież urzędnik państwowy, on złożył przyrzeczenie, że wydał opinie zgodnie  ze swoim doświadczeniem i wiedzą, choć ta wiedza jest  okryta pajęczyną. Każdy psycholog z chwilą zatrudnienia w RODK staje się automatycznie ekspertem, a jego opinie są nie do podważenia.

Jak się pójdzie po linii  nadzoru nad RODK ze skargą, to się nadzór i wszyscy w tej  linii pionowej i poziomem  urzędniczej hierarchii  tylko się obrażają, nie czyniąc jednocześnie żadnych praktycznych kroków by sprawę zbadać. Najbardziej obrażony czuje się ten na kogo złożono skargę. Stwierdza taki biegły, iż gdyby wiedział o skardze, to by zradykalizował wcześniejszą opinię na temat kontaktów ojca z dzieckiem.

Sąd nawet nie pyta co ma jedno do drugiego, nie widzi w takich sformułowaniach ewidentnego braku profesjonalizmu i zaprzeczenia wartości przeprowadzonych rzekomo obiektywnych badań. Pełna dowolność i poczucie bezkarności. Dla sądu taki biegły z racji usytuowania w systemie jest wiarygodny w 100 %.

 Na zarzut stronniczości i nierzetelności Sądu otrzyma ojciec odpowiedź, że Sąd stwierdza, że biegli są bezstronni  i rzetelni a na dowód przywołuje odpowiedź tychże biegłych : stanowczo zaprzeczamy iż jesteśmy stronniczy i nierzetelni.

Często się mówi i pisze, że system jest dobry tylko zawodzi czynnik ludzki. Jeżeli system stwarza przestrzeń i nie eliminuje takich sytuacji, to system jest zły. Za tym systemem stoją konkretni ludzie, którzy z niego żyją. Wyczuwa się wielki opór przed zmianami. Tworzy się problemy by potem „ intensywnie z nimi walczyć” z użyciem ogromnych sił i środków tworząc kosztowne programy, instytucje, urzędy, stanowiska  itp.  Sądy sprawami są zawalone, RODK zawalone, rozbudowuje się Urząd Rzecznika Praw Dziecka, zwiększa się ilość etatów, kierowników, dyrektorów, kuratorzy, adwokaci, psychologowie, mediatorzy wszyscy mają ręce pełne roboty – tylko jakoś poprawy nie widać i dzieci nie mogą doczekać się pomocy. 

Jak ktoś  nam nie uwierzy a ma  prawo, jeśli jest średnio wierzącym ludziom człowiekiem,  to okażemy przykłady.

  Psycholog  naukowiec powinien się wypowiedzieć w temacie, jak psychika ludzka toleruje  nonsensy, głupoty, upokorzenia, wmawianie „że czarne jest białe”.

Skoro problem dotyczy głównie ojców, którym  z automatu  prawo  polskie  ogranicza  władzę rodzicielską  jak się nie zdoła  porozumieć  z matką, bo  ona nie chce, a brak porozumienia jego obciąża.

Psycholog  naukowiec powinien się  wypowiedzieć, jak  psychika matki funkcjonuje, co jej podpowiada, gdy daje się jej takie możliwości  dokuczenia ojcu  poprzez  wywoływanie  konfliktu ,który  prawnie  nazywany brakiem  porozumienia, stwarza  jej  systemowo  możliwości  zemsty.

Psycholog  naukowiec  powinien się wypowiedzieć, jaki  dylemat  powstaje   w psychice ojca  na skutek tego co go spotyka w sądach polskich, w RODK.

Czy psychika podpowiada ojcu, aby zostawił  dziecko i odszedł  w imię świętego spokoju, bo pomocy  z  nikąd nie otrzyma , czy  ma walczyć  dalej z całym systemem, w jego odczuciu psychicznym  chorym, absurdalnym.

Jak zdaniem psychologów jest, czy ojciec ma dylemat moralny  zostawiając

z bezsilności własne dziecko czy ma się nadal szarpać z całym bezdusznym systemem i jak długo to piekło będzie w stanie znosić?

Psycholog naukowiec  niech podpowie, czy ma ojciec czekać jak dziecko osiągnie dojrzałość i samo przyjdzie, niech zapewni, że te  relacje po latach będą nie zachwiane, że będą mieli o czym z sobą  rozmawiać . 

Psycholog  naukowiec  niech  podpowie, czy ojciec ma przez lata odrywać rolę mężczyzny „twardziela ”, któremu nie przystoi walczyć o własne dziecko, czy ma zatem, bo ma drugą  alternatywę, pozwalać  aby ktoś z niego robił durnia jak się znajdzie w RODK czy w sądzie rodzinnym, bo chce pomóc dziecku

Psycholog naukowiec  niech odpowie czy dziecko nie będzie miało żalu, że ojciec z bezsilności je zostawił ?

 Tak ,my też w swoim zakresie poddawałyśmy  ludzi sprawdzianom, co by powiedzieli, jak by się zachowali, jak by odczytali  opublikowane testy.

Robili kółko na czole  i wręcz ordynarnymi wyrazami okazywali  co o tym wszystkim myślą ,odsyłając badającego  do przebadania.

 Na  tle tych przemyśleń chcemy  zaprezentować  i  nawiązać do  otrzymanego od Rzecznika Praw Dziecka  ostatniego pisma o treści:

 Nr ZSR/410/739/2012/AT                                     Dnia 02.03.2012 r.

 Szanowne Panie.

 W odpowiedzi na pismo z dnia 8 lutego br. uprzejmie informuję, że Rzecznik Praw Dziecka zapoznał się z Państwa stanowiskiem w sprawie wprowadzenia do prawa polskiego obligatoryjnej opieki naprzemiennej.

Odnosząc się do powyższej propozycji należy w pierwszym rzędzie wskazać że każde uregulowanie pieczy nad małoletnim musi być zgodne z jego dobrem.

Należy podkreślić ,że sąd okręgowy rozpatrując  sprawy o rozwód uwzględnia porozumienie małżonków o sposobie wykonywania władzy rodzicielskiej i utrzymywaniu kontaktów z dzieckiem po rozwodzie, jeżeli jest ono zgodne z dobrem dziecka ( art.58 § 1 KRO).Co daje podstawę uregulowania pieczy nad dzieckiem za porozumieniem rodziców w sposób naprzemienny.

Możliwość stosowania opieki naprzemiennej nie może nosić jednak charakteru obligatoryjnego. Zdarzają się bowiem sytuacje głębokiego konfliktu między rodzicami , który wyklucza wspólne sprawowanie opieki. Odwołując się do nadrzędnej klauzuli dobra dziecka zastanowienia wymagają sytuacje w których rodzice  zamieszkują w dużej odległość i od siebie, dziecko nie powinno pokonywać takiej odległości, która mogłaby zaburzyć jego codzienne funkcjonowanie.

W związku z powyższym proponowanie opieki naprzemiennej leży w zainteresowaniu Rzecznika Praw Dziecka ale tylko w przypadkach gdy nie godzi to w dobro dziecka.

 

                          Z poważaniem  :

                           Katarzyna Czaj-  Trzcińska

                           Dyrektor Zespołu Spraw Rodzinnych  Biura Rzecznika Praw

                           Dziecka 

 

Odpowiadamy Pani Dyrektor  naszym prostym językiem i prostym ludzkim przemyśleniem tak:  

Podobnie jak sądy, Pani też szeroko podpiera się dobrem dziecka.

Dobro dziecka to uniwersalny wytrych na wytłumaczenie wszystkiego.

Konflikt był i będzie miedzy ludźmi, miedzy małżonkami czy rodzicami jak świat  światem.

Za zło tego świata, ubrane w  grzech pierworodny obciąża się kobiety, nie wiemy czy słusznie. Jednak, Pani jako kobieta wie, że kobieta może bardzo dużo,  w szczególności  gdy ma jeszcze przy sobie taką broń i tarczę jak dziecko i cynicznie  wykorzystuje wizerunek „ Matki Polki” samotnie wychowującej dziecko. Jak ojciec w tym wychowaniu jej chce pomóc zaczyna się problem. Taki ojciec staje się wrogiem nr 1. Najlepiej by płacił alimenty i dzieckiem się nie interesował.

Czy trudno wywołać konflikt jak się ojcu zabrania widywać dziecko ?  

Wszystko potem to już automat.

Nie jest dobrym rozwiązaniem przyjmowanie, że jak brak porozumienia, to obligatoryjnie ojcu się ogranicza władzę rodzicielską bez wnikania w przyczyny braku porozumienia. Pani  dobrze wie, jakiej treści skargi są kierowane do Rzecznika Praw Dziecka  na  RODK, na sądy, które dla Rzecznika też są świętością. Sądy są niezawisłe aż za bardzo, tak dalece że  powstał dylemat czy da się pogodzić tą niezawisłość z prawami obywatela, ojca, dziecka.

 Rzecznik Praw Dziecka reaguje jedynie kiedy sprawa staje się medialna, występuje wówczas z formułką przyjrzenia się sprawie, tysiące codziennych dramatów dzieci nie jest w polu jego zainteresowań, żadnych konkretnych inicjatyw nie widać a wręcz jest opór. Skupianie się tego urzędu na bezproduktywnych konferencjach i rozdawaniu orderów uśmiechu to stanowczo za mało w obecnej sytuacji wszechobecnej patologii prawa rodzinnego.

Pani dobrze wie że można  przepis obejść, od tego są adwokaci i wprost niewiarygodna pomysłowość matek. Te schematy działań matek, niemal jednakowe  powtarzają się w tysiącach spraw ale się udaje, że tego się nie widzi i nie kojarzy.

Gdy brak dobrej woli  matki, wszystko inne jest tego pochodną.

Temat odległości zawsze można  użyć jako argument , gdy się czegoś szuka  jako uzasadnienie  przeciw propozycjom zmian.

Wystarczy że matka uprowadzi dziecko - w  ocenie systemowej - wyjedzie z nim (np.  do swojej rodziny, do lub z kochankiem ), bo systemowo  tylko ojciec uprowadza.    

Nie tylko jest wtedy konflikt – prawnie nazwany brakiem porozumienia  ale i odległość.

Co przeszkadza temu, aby była opieka naprzemienna równoważna  gdy to jest w interesie dziecka, bo kocha obydwoje rodziców. To się tylko liczy, a nie sztuczne celowo wywoływane przeszkody, bo to opłacalne. Ten bałagan daje zajęcie tysiącom ludzi. Działania są pozorne i ukierunkowane nie na likwidację patologii ale jej „ obsługę”.

Nasze propozycje zamieściłyśmy w Petycji  skierowanej do Prezydenta Rzeczypospolitej Bronisława Komorowskiego,  w której zamieściłyśmy  propozycje zmian w prawie rodzinnym ( w  KRO i  w KPC  )  w zakresie  wprowadzenia  opieki naprzemiennej równoważnej nad dzieckiem ze strony każdego z rodziców.

Petycja została  przekazana w odpisie na spotkaniu w dniu 27 września 2011 r  zorganizowanym  przez  byłą pełnomocnik  Rządu do spraw Równego Traktowania  Elżbietę Radziszewską ,przedstawicielowi Ministerstwa Sprawiedliwości, Rzecznikowi Praw Dziecka , Rzecznikowi Praw Obywatelskich, Centrum Praw Ojca I Dziecka  i innym obecnym na spotkaniu osobom .

 Wnosimy  w niej nadto o  skreślenie art.58 KRO, który stanowi z automatu  postawę do ograniczania ojcu władzy rodzicielskiej, z powodu braku porozumienia  przy orzekaniu rozwodów, Artykułów  106  i 107 KRO, który  dają możliwość sądom na dowolne  ograniczenie władzy rodzicielskiej ojcom, bo  to ich głównie dotyczą  ograniczenia władzy rodzicielskiej, z powołaniem się na niczym nie uzasadnione magiczne słowo „dobra dziecka ” i brak porozumienia. 

Wnioskujemy, aby przypadki ograniczenia władzy rodzicielskiej, która powoduje de facto jej pozbawieniem  rodzicowi  - ojcu, ograniczyć do spraw znęcania  się nad  dzieckiem, alkoholizmu i innych drastycznych sytuacji.

Wnosimy o likwidacje sądów rodzinnych, które z założenia są specjalistyczne a nie są, podpierając się opiniami RODK.

W taki sposób dla  rozmydlenia odpowiedzialności może orzekać każdy inny wydział, tym bardziej iż wiemy, iż sędzią rodzinnym można się stać z dnia na dzień i nie trzeba się legitymować jakąś specjalistyczną wiedzą.

Sądy rodzinne straciły już dawno wymaganą w tych sprawach wrażliwość i szybkość działania, tak cenną w sprawach dziecka.

Wnosimy o  likwidacje  RODK  jako tworów szkodliwych społecznie, niszczących  rodzinę i dzieci. Nie ma żadnej przesłanki, by w  sprawie rodzinnej musiał się wypowiadać rzekomy biegły z RODK.

Proszę sprawdzić w oparciu o jaką historycznie  podstawę działają, czemu i komu miały pierwotnie służyć.

Wnosimy o wprowadzenie jasnych zapisów, które pozwalały by na  orzekanie o ograniczeniu władzy czy odmowie kontaktów  z powołaniem się na stosowaną nagminnie  przez sądy rodzinne ( anty rodzinne) zasadę autonomii dziecka   ( 3, 5, 6 letniego).

Wyraz rozsądne stanowisko dziecka daje podstawę do nadużyć przy jego stosowaniu , w oparciu o który  poprzez ograniczenia władzy, zakazy kontaktów  następuje w majestacie prawa  odsunięcia ojca od  wychowywania swojego dziecka, od możliwości przekazywania mu doświadczeń, wiedzy i wpływania na jego rozwój.  

W konsekwencji taka sytuacja powoduje,   osłabieniem więzi emocjonalnej z dzieckiem i  doprowadza do trwałego  ich zerwania. Stąd tyle dzieci sierot społecznych, które się wylicza na około pół miliona tylko w ciągu ostatnich 10 latach . 

Należy wyeliminować przypadki prowadzenia od nowa przez sądy rodzinne postępowania dowodowego, w sytuacji gdy rodzic występuje z wnioskiem o przeprowadzenia egzekucji  w oparciu o wydany wcześniej  przez sąd tytuł egzekucyjny.

Takie praktyki to omijanie przepisów i sposób na uniemożliwianie egzekucji.

Tak można w nieskończoność.

Wnosimy o wprowadzenie kasacji, dlaczego ma być taka dowolność  w orzekaniu, dlaczego brak możliwości wzruszenia  wyroków rozwodowych czy orzeczeń w sprawach władzy rodzicielskiej.

Więcej informacji zamieściłyśmy  na naszej stronie internetowej.

 

 My jako starsze kobiety zgromadzone w Forum Matek reprezentujące ludzi bezsilnych, zagubionych ,wyrażamy sprzeciw i domagamy się normalności . Nie chcemy  pseudo mędrców, szamanów, szarlatanów czy  czarowników,  którzy uważają się za naukowców, ale nikt  nie jest w stanie ich wiedzy sprawdzić. Potwierdzają sobie wzajemnie swoje kwalifikacje w obrębie  dobrze „okopanego” środowiska, które nie ma nad sobą żadnego nadzoru merytorycznego z zewnątrz.

 Polskie Towarzystwo Psychologiczne milczy i to toleruje.

Rodziny, dzieci stają się ofiarami tych dziwactw i urzędniczej znieczulicy. 

Sądy rodzinne i tzw. rodzinne ośrodki  mają w tym niechlubny  swój  udział. Chociaż mogliby sami sędziowie  prowadzić  odpowiednią politykę na rzecz ochrony dzieci, posługują się zamiast rozumem, doświadczeniem i wiedzą prawniczą jakimiś nie sprawdzonymi metodami diagnozowania  rodziny, dziecka, ojca, babć, dziadków, przepisując wszystko co im powie w opinii  urzędnik państwowy, ekspert z RODK. Ci eksperci i sądy wręcz eskalują konflikt, który w początkowej fazie mógłby zostać szybko zażegnany. Stawa się dzieci w niezwykle traumatycznej sytuacji wyboru któregoś z rodziców,  wywołuje konflikt lojalnościowy. Stwarza się pozory rozwiązań, czy tak demonizowany konflikt ustaje z chwilą ograniczenia jednemu z rodziców kontaktu z dzieckiem lub władzy rodzicielskiej czy narasta?

 Czy ten pozorny spokój to optymalne rozwiązanie dla dziecka, które traci możliwość czerpania doświadczeń i korzystania z udziału w życiu ojca. Czy więzi między ojcem a dzieckiem ulegają w takim wypadku wzmocnieniu ? Czy nieobecność ojca to dla dziecka sygnał, że jest dla ojca ważny i przez niego kochany czy przeciwnie?

Czy wzorowy ojciec w takim wypadku ma przestać się interesować dzieckiem skoro nie ma żadnego wpływu na jego wychowanie w imię pozornego spokoju własnego i dziecka?

 Czy ktoś go zwolni takim wyrokiem z odpowiedzialności moralnej za wychowanie  i rozwój dziecka i odległe tego skutki ?

Jak długo u takiego ojca utrzyma się uczucie miłości do indoktrynowanego przez lata dziecka, wychowywanego w duchu wrogości do niego, odmawiającego z nim spotkań i na każdym kroku traktowanego jak intruza.

Tak daleko idąca ingerencja w życie człowieka, narusza jego prywatność, godzi w rodzinę, niszczy dzieci a nam starszemu pokoleniu ubliża i nas upokarza. 

Nie zauważamy żadnych pomocnych działań dzieciom ze strony instytucji powołanych do ich ochrony. Samo szafowanie pojęciem dobra dziecka, przy

bezczynności jest nadużywaniem prawnym i społecznym.

Rok  2012   jest Rokiem Korczakowskim, zróbmy  coś dla najsłabszych,

przywróćmy dzieci ojcom , odsuńmy od  dzieci  tzw. biegłych z RODK

i fałszywych psychologów oraz bezdusznych urzędników różnych szczebli,

których wrażliwości i  kwalifikacji nikt nie weryfikuje. 

Nieprawdą są wypowiedzi naukowców psychologów, iż można z opiniami tego środowiska walczyć powołaniem się na literaturę. Nie można i my to wiemy.

Wszelka literatura i ekspertyzy nawet od najmądrzejszych osób są pomijane przez sądy rodzinne  i są traktowana jako prywatne.

Zostają zatem ludzie zdani na łaskę i kaprysy czy światopoglądy pewnych osób ze środowisk  rzekomo naukowych czy dobrze posadowionych w strukturach państwowych.

Dość tych nonsensów, dość uprawniania własnych interesów na krzywdzie dzieci.

Oczekujemy od Was  Drodzy  Studenci  zorganizowania debat  na rzecz szukania rozwiązań , wystąpień z propozycjami zmian, poparć dla naszej inicjatywy, bo to będą warunki dla Was jakie stworzymy teraz.

  Z serdecznymi pozdrowieniami w oczekiwaniu                               

na Wasze poparcie.

  W imieniu FORUM MATEK

 Janina Fabisiak, Alina Śliwińska, Teodozja Strawczyńska