FORUM MATEK PRZECIW DYSKRYMINACJI OJCÓW 
   

   

 

PISMO DO PREZYDENTA 02

Z DNIA 21 LISTOPADA 2012 W ZWIĄZKU Z WIZYTĄ

 

 

 

   

 

Inicjatywa Forum Matek Przeciw                                                                                                       Dnia 21 listopada 2012 r.

Patologii Prawa Rodzinnego

FORUM MATEK PRZECIW DYSKRYMINACJI OJCÓW

biuro@forummatek.pl

www.forummatek.pl             

 

PREZYDENT RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

PAN BRONISŁAW  KOMOROWSKI

 

PANIE  PREZYDENCIE, PANI PREZYDENTOWO,                 

jesteśmy wdzięczne Panu Prezydentowi za zaproszenie na spotkanie. Jest to dobry sygnał; sygnał, że nadchodzi czas na zmiany oczekiwane przez tysiące obywateli, którzy są zdani obecnie sami na siebie, upokarzani, odsunięci od wychowywania swoich dzieci.

 

Dla nas to niepowtarzalna okazja, aby wręczyć Panu Prezydentowi  i Pani Prezydentowej nasze przesłanie.

           

Poznałyśmy ten system na własnej skórze i dlatego domagamy się zmian. Jest on bowiem niesprawiedliwy i nieludzki, niszczący wartości rodzinne, krzywdzący dzieci, dyskryminujący ojców. 

 

Mamy do czynienia nie tylko ze złym prawem, dyskryminującym ojców w przypadku rozwodów, ale również z nadmierną ingerencją sądów w życie rodzinne. Obecny system „naprodukował” przeszło półtora miliona dzieci wychowywane przez same matki. W ramach tego systemu rozwiodło się 608 tysięcy par, a przez – nie bójmy się tego słowa – piekło rozwodów przeszło w tym czasie blisko 550 tysięcy dzieci, z których 96% zostało z matkami, a tylko w 4% przypadków przyznano opiekę ojcom. Nie sądzimy, aby te proporcje odzwierciedlały rzeczywiste predyspozycje i zdolności do opieki i wychowywania dzieci. Działa tu zatem jakiś błędny stereotyp wzmacniany błędnymi prawnymi rozwiązaniami. 

 

W efekcie od ojców zasądza się alimenty i ustala widzenia z dzieckiem   przeważnie raz na 2 tygodnie przez reglamentowane 4 godziny, a dziadkom (od strony ojca) 2 godziny raz na miesiąc albo wcale.

Władza sądownicza jest głucha na desperackie wołanie ojców mających poczucie skrzywdzenia przez system.

 

            Stworzono zatem system pod urzędnicze a nie społeczne zapotrzebowanie; w sposób wręcz mechaniczny – a zatem zwalniający od dogłębnego zbadania sprawy przekazujący dziecko matce.

           Kiedy zaś ojciec, czy rodzina ojca, śmie wykazywać na przykład błędy, czy wręcz absurdy, opinii rodzinnych ośrodków diagnostyczno-konsultacyjnych zwanych RODK-ami, mających wielki wpływ na decyzję sądów rodzinnych, traktowane jest to jako podważenie kompetencji naukowców i prestiżu nauki. Oto co odpowiedziała na takie zastrzeżenia, co do jakości opinii wydanej przez RODK-ek pewna Sędzia z Ministerstwa Sprawiedliwości: „Czynności spostrzegania i czynności myślowe (analiza i synteza danych, porównywanie, klasyfikowanie i wnioskowanie) są realizowane przez zespół badający w wewnętrznym myślowym procesie przetwarzania danych i nie podlegają zaprotokołowaniu”.

 

Pragniemy zauważyć, że legalność działania owych ośrodków (RODK-ów) na wniosek FORUM MATEK została podważona przez Biuro Spraw Konstytucyjnych Prokuratury Generalnej  pismem z dnia 12 października 2012 Nr PG VIII TK 38/12 przesłanym do Ministerstwa Sprawiedliwości.

To dla nas dobry sygnał.

 

Naprawa tego systemu wymaga jednak gruntownej reformy całego prawa rodzinnego, bo – jak mówi porzekadło ludowe – „z tej mąki chleba nie będzie”. Dopóki się tego nie zrobi, dopóki nie zrobi się całościowej reformy – również wzmacniającej trwałość rodziny i broniącej przed pochopnymi rozwodami – będzie się w Polsce pogłębiał kryzys demograficzny.

 

Naiwnością jest powoływanie się w czasie rozprawy sądowej na Konstytucję lub Konwencję Praw Człowieka, bo można wtedy zirytować Sędziego. Do anegdot w naszym środowisku trafił przypadek, kiedy prowadząca rozprawę Pani Sędzia zapytała: „czy odwołujący się do praw człowieka ojciec potrafi ugotować zupę pomidorową”. Bo pod opieką ojca, zgodnie ze stereotypem kulturowym, dzieci będą chodzić głodne. Inny przykład z tego karykaturalnego zbioru to już na pierwszym posiedzeniu sądu wypowiedziany przez Panią Sędzię pogląd, „że w tym sądzie nigdy nie dojdzie do powierzenia opieki nad dzieckiem ojcu, ani orzekania o pieczy wspólnej-równoważnej/naprzemiennej.

 

 

PANIE PREZYDENCIE, PANI PREZYDENTOWO

 

Ogrom spraw, krzywd i nonsensów związanych z tą dziedziną woła z jednej strony o pomstę do nieba, z drugiej o jakiś nowy cyrk Monty Pythona.

 

Fundamentalnym błędem, będącym źródłem wielu nonsensów, jest przekonanie, że Państwo wie lepiej, co dziecku potrzeba (w imię realizacji zasady dobra dziecka). Państwo mówi niejako ojcom: „macie się z tą całą niesprawiedliwością pogodzić, z tym, że nie widujecie dziecka, z tym, że nastawiane negatywnie przez matkę własne dziecko przed wami ucieka, czekajcie, jak dorośnie i może do was przyjdzie albo nauczcie się z tym z tym żyć jak z cukrzycą” –  tak brzmiała odpowiedź pracownika Rzecznika Praw Dziecka w dniu 14 listopada br. udzielona członkini Forum Matek.

Oto inny przykład. Ojciec dowiaduje się w szpitalu, że nie może spotkać się z chorym dzieckiem, bo dzień odwiedzin w szpitalu, nie zgadza się z dniem sądowego kontaktu ustalonego przez sąd jako zabezpieczenie na czas trwania procesu rozwodowego lub separacyjnego.

Co gorsza, zdarzają się przypadki, że ojcom policja odbiera dzieci, narażając je na wielka traumę! To są realia; to jest po prostu skandal i łamanie praw człowieka i dziecka.

 

Na pytanie co zrobić, jednomyślnie odpowiadamy: przywrócić rodzinie właściwą rangę w procesie wychowawczym dziecka, zmniejszyć ingerencję prawa i państwa w życie rodzin, przywrócić dzieciom ojców  i dopiero wówczas szukać następnych rozwiązań.   

Nie da się zwiększyć ilości dzieci, nie da się walczyć z zapaścią demograficzną, mnożąc kolejne urzędy i urzędników, którzy ingerując w życie rodzin, częściej szkodzą niż pomagają. Nie wierzymy w rzetelność ich pracy i kwalifikacji, bo wiemy jak funkcjonują w sądach rodzinnych czy ośrodkach rodzinnych.

 

Zacznijmy, powtórzmy, reformę od zmian w prawie rodzinnym. Nade wszystko nie należy dyskryminować rodziny i ojca. Jeśli już doszło do nieszczęścia rozwodu, „rodzina macierzysta” i „rodzina ojczysta” powinny mieć takie same prawa. Obecny system  dyskryminuje rodzinę ojca , odsuwając ją od procesu wychowawczego, podobnie jak samego ojca. W tle zaś mamy fałszywy stereotyp o dobrej „Matce Polce”, krzywdzonej przez męża-tyrana („przemocowca”). 

Mężczyzna, który raz przeszedł przez piekło rozwodu, a wstępując na drogę sądową, był pomawiany i szykanowany, nie zaryzykuje ponownego ożenku i posiadania dzieci. To wyznanie powtarza się u ojców, którzy zwracają się do nas o pomoc. Ich przykład działa odstraszająco również na ich braci, przyjaciół i znajomych. Małżeństwo staje się wielce ryzykownym przedsięwzięciem. W ten sposób obecne prawo rodzinne i praktyka sądowa pogłębia kryzys demograficzny.

Możemy w tym względzie zatem liczyć na bardzo młode osoby, którymi kieruje nie namysł, a popęd.  Z drugiej jednak strony owi młodzi są również sceptycznie nastawieni do posiadania dzieci, z innych powodów (brak pracy i środków, albo przeciwnie, obawa przed utratą pracy oraz chęć zrobienia kariery i beztroskiego życia).   

 

 

  Obszary, w których prawo powinno być zmienione:

 

- Krajowe przepisy nie przewidują zakazu wywożenia i zatrzymania dziecka tak jak to przewiduje Konwencja Haska. Krajowe uprowadzenia dzieci przez matki i zatrzymanie dzieci w nowym miejscu, bez zgody ojca, to obecnie lawinowo narastający problem, który musi być rozwiązany i prawnie penalizowany .

 

- Niekonstytucyjne zapisy KRiO, które  poprzez  zmianę w 2008 r. przepisów art.58 i 107 wprowadziły „automat” do powszechnego ograniczania władzy rodzicielskiej jednemu rodzicowi, zwykle ojcu, z powodu braku wypracowanego porozumienia z drugim rodzicem. Nawet jeśli jeden rodzic przedłoży plan wspólnego wychowania dziecka, a drugi rodzic nie podpisze - to prawo nakazuje ograniczenie władzy rodzicielskiej jednemu z rodziców, a ograniczenie władzy praktycznie powoduje jej pozbawienie.

 

- W nowych rozwiązaniach należy przywidzieć różne formy opieki nad dzieckiem, w tym opieki naprzemiennej lub równoważnej w wypadku rozstania  rodziców. Tylko Polska, Białoruś i Ukraina nie mają ustalonej tej formy opieki. Obecnie nawet rozsądny Sędzia, chcący iść z duchem zapotrzebowań społecznych i oczekiwaniami ojców, wyraża pogląd, że Kodeks tej formy nie przewiduje.  Argument, iż także nie zabrania, niech będzie zastąpiony jasnymi regulacjami w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym. 

                           

- Winno nastąpić ograniczenie zbyt daleko idącej ingerencji Państwa w rodzinę; państwo powinno w zdecydowanie mniejszym zakresie ingerować w instytucję władzy rodzicielskiej, która jest niezbywalnym prawem naturalnym obydwojga rodziców do dziecka i dziecka do obydwojga rodziców . 

 

- Odsunięcie psychologów od wydawania opinii w kwestiach związanych z władzą rodzicielską, predyspozycjami wychowawczymi i od ingerencji w ludzką sferę intymną. To nie oni powinni – niczym kapłani – udzielać porad moralnych i nauczać rodziców, jak mają żyć oraz który rodzic jest gorszy, a który lepszy. Owe kontakty z psychologami bywają często źródłem narastania konfliktów pomiędzy rodzicami, a nie ich łagodzenia. Należy zauważyć, że istnieje środowiskowa zmowa przemilczająca fakt bardzo niskiego poziomu opiniowania psychologicznego.  Standardy opiniowania i testy projekcyjne (w tym testy plam atramentowychRorschacha) to metody nie tylko nienaukowe, ale naruszające prawa i godność człowieka. Każdy człowiek jest inny, podobnie każdy psycholog jest inny i ta odrębność rzutuje na treść opinii. Psychologia nie jest „nauką twardą”, jest też wewnętrznie zróżnicowana i opinie biegłych psychologów odzwierciedlają tę „miękkość” i zróżnicowanie (czyli biegli produkują sprzeczne opinie dotyczące tej samej sprawy). Tym niemniej owe opinie, z wielką szkodą dla sprawiedliwości, są traktowane przez sądy jako twarde dowody  .

Takim praktykom – uprawnianym również przez  wpływowych psychologów – sprzeciwiło się ostatnio, w swoim proteście, 500 psychologów. Protest został skierowany do Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, pozostał jednak bez odpowiedzi.   

 

Mamy ogrom przykładów nierzetelnych, błędnych a nawet kuriozalnych opinii psychologów. Np. kwiatek na koszuli ojca, narysowany nieporadną rączką trzy i pół letniej dziewczynki, skojarzył się psychologowi z RODK-a  z liniami fallicznymi, co stało się dowodem na molestowanie seksualne dziecka; dziupla ze zwierzątkiem – narysowana przez inną dziewczynkę – skojarzyła się psychologowi z żeńskim narządem płciowym  – co skutkowało zaleceniem wzięcia ojca na obserwację; samochód z przegubami narysowany przez dziecko – okazał się być dowodem konfliktowości ojca (styk kabiny z pozostają częścią pojazdu), intruzyjność – to namawianie dziecka przez ojca do zjedzenia obiadu i – w związku z tym – naruszanie praw dziecka do autonomii.

Kiedy psycholog stwierdza niezbyt wyraziste okazywanie uczuć przez ojca, skutkuje to opinią, że ojciec przejawia gorsze od matki predyspozycje wychowawcze. Kiedy z kolei ojciec w sposób wyrazisty okazuje uczucia dziecku, prowadzi to do podejrzenia o molestowanie seksualne. Wszystko zatem może być użyte przeciwko ojcu. Co gorsza, nie ma dziś sposobu odwoływania się od ustaleń psychologów z RODK. Opinie te też nie są w żaden sposób kontrolowane przez jakieś nadrzędne instancje specjalistów. Mają oni zatem poczucie władzy, bezkarności i wszechmocy, co rodzi tym większe zagrożenia, że wypowiadają się w sprawach bardzo ważnych społecznie i wrażliwych – dotyczących dzieci i rodziny. Sądy, powtórzmy, traktują te nierzetelne,  a nawet kuriozalne opinie, ze śmiertelną powagą, jako prawdy potwierdzone autorytetem nauki, jako twarde dowody.

Należy też zwrócić uwagę na zjawisko alienacji (PAS), którego rzadko bywa dostrzegane przez sędziów i psychologów. Chodzi tu o manipulację dzieckiem przez rodzica, z którym dziecko mieszka, czyli tzw. „pranie mózgu” dziecka i wychowywanie go w duchu wrogości do drugiego rodzica.

Domagamy się wprowadzenia do Kodeksu zapisu, „że wychowywanie dziecka w duchu wrogości do drugiego rodzica stanowi nadużycie władzy rodzicielskiej”. Zjawisko takie powinno być traktowane jako stosowanie przemocy emocjonalnej wobec dziecka.

 

Mimo, że nasz ruch społeczny ma nazwę „Forum matek przeciw dyskryminacji ojców ”, to szczególnie nas interesuje los dzieci. To w ich imieniu walczymy, pragniemy bowiem im przywrócić oboje rodziców.                    

 

Opracowałyśmy projekt zmian prawa rodzinnego według swojej wiedzy i doświadczenia, przedłożyłyśmy ten projekt Ministrowi Sprawiedliwości, Rzecznikowi Praw Dziecka, Rzecznikowi Praw Obywatelskich, Pełnomocnikowi Rządu ds. Równego Traktowania. Domagamy się także przywrócenia kasacji w rodzinnym postępowaniu sądowym i skutecznej egzekucji kontaktów z dziećmi utrudnianych ojcom przez matki.

 

(Załączamy testy plam atramentowych zwane testami Rorschacha – którymi  bada się między innymi skonfliktowanych rodziców. To nie nauka – to czary! Takie praktyki powinny być zakazane w demokratycznym państwie prawa).

 

Oczekujemy od Pana Prezydenta zrozumienia i poparcia.

Z poważaniem

 

            FORUM MATEK PRZECIW DYSKRYMINACJI OJCÓW

            Janina Fabisiak, Teodozja Strawczyńska, Alina Śliwińska, Jadwiga Skurzyńska, Barbara Wojtczak, Anna Gołąbek, Iza Bieńkowska, Maria Szczepańska, Irena Ziniewicz-Gryka, Maria Baranowska, Wanda Żabowska, Jerzy Liszka, Roman Fabisiak, Krzysztof Skurzyński.

 

 W imieniu Forum: Janina Fabisiak i Teodozja Strawczyńska