FORUM MATEK PRZECIW DYSKRYMINACJI OJCÓW 
   

   

 

Art z "Gazety Pomorskiej"

W imię syna i wnuczka

Babcia Monika

 

   

 

 Babcie: - Dlaczego w Polsce nie ma opieki równoważnej lub naprzemiennej stosowanej w wielu innych krajach ?

 Polskie babcie walczą o wnuki. Tracą z nimi kontakt po rozwodach własnych dzieci. Mówią:  Robimy to dla synów, nas samych, ale przede wszystkim dla wnuków.

   Gdyby socjologowie przypatrzyli się polskie rodzinie, to doszliby do wniosku, że dzieci z pełnych rodzin są już mniejszością  opowiada babcia Monika, sympatyzująca z Forum Małek Przeciw Dyskryminacji Ojców. Organizacji najprężniej działającej w Warszawie, ale na rzecz ojców i dzieci w całym kraju.  Polska rodzina jest w wielkim kryzysie. Dlaczego nikt dotąd nie nazwał tego po imieniu? pyta. Od kilku lat Monika zasypia i budzi się z myślą, że nie może jak inne babcie kontaktować się swobodnie z ukochaną wnuczką. Wie, że chwile, które uciekną, już nigdy nie wrócą. Nie da się ich nadrobić. W rozwoju dziecka liczy się przecież każdy miesiąc.   Dziadkowie jak i inni członkowie rodziny pełnią bardzo ważne role w życiu dziecka twierdzi Monika.  Mówienie o polityce prorodzinnej w Polsce jest wyłącznie pustym hasłem  wskazuje tata Piotr (imię zmienione) walczący o prawa ojców do opieki nad własnymi dziećmi.

   Kiedyś dobro rodziny podporządkowane było całe życie opowiada babcia Monika. Ale dziś jest  inaczej. Współczesne młode kobiety, to już zazwyczaj nie "matki Polki " ale wyemancypowane, pewne siebie kobiety, które chcą się realizować wżyciu nie tylko jako matki i osoby pielęgnujące ognisko domowe. Coraz lepiej radzą sobie w życiu i niekoniecznie u boku męża  nierzadko czerpiąc wzorce od bohaterów niezliczonych rodzimych seriali telewizyjnych i z lansowania niekoniecznie chlubnego życia prywatnego celebrytów. -  Zaprzepaszczamy ponad czasowe wartości  kręci głową babcia.

   Od momentu rozpadu małżeństwa często babcie i dziadkowie zostają pozbawieni możliwości kontaktowania się z wnukami.  Zaczyna się od tego ,iż młode matki utrudniają kontakty ojcom z ich dziećmi. Dzieci stają się zakładnikami  opowiada babcia Monika.  Kto ma dziecko, ten dyktuje warunki. W Polsce po rozpadzie rodziny opiekę nad dziećmi przyznaje się zazwyczaj matkom.  Nasi synowie są na tyle dorośli, że powinni sobie poradzić w takich sytuacjach, ale w polskich warunkach jest to bardzo trudne. Z powodu braku standardów i do stosowanego prawa do obecnych realiów społecznych i stereotypów sprowadzających się do tego, że najgorsza matka jest lepsza od najlepszego ojca  nie radzą sobie i często wpadają w depresje  mówią babcie i dziadkowie sympatyzujący z Forum Matek Przeciw Dyskryminacji Ojców. Dziadkowie mają prawo występować do sadów w swoim imieniu, ale mogą też wspierać synów.

   Podkreślają, że w dzisiejszych czasach ojcowie bardzo często uczęszczają wraz z matkami ich dzieci na zajęcia w szkołach rodzenia, a później uczestniczą w porodach  to ma również wpływ na stosunek do własnych dzieci i wzmaga cierpienie po odseparowaniu od nich.

   Kodeks rodzinny i opiekuńczy mówi o obowiązkach kontaktowania się rodzica i rodziny z dzieckiem po rozpadzie rodziny. Kiedy nie można polubownie porozumieć się z byłą synową  trzeba zwrócić się o pomoc do sądu. Dla babć i dziadków była to często pierwsza w życiu wizyta w tej instytucji. Dla wielu okazała się drogą przez mękę. Dziadkowie chcą kontaktować się z wnukami. Powołują się na Sąd Najwyższy, który uznał ,że mają też do lego prawo.  Sądy o tym wiedzą, ale co z tego?  pyta Monika.  Przecież w sądach pracują ludzie, którzy powinni rozumieć te potrzeby. Sąd przyznaj synowi czas na spotkania z dzieckiem. Godziny reglamentowanej miłości do
własnego dziecka. Dziadkowie mają korzystać z tych godzin, bo nie dostali własnych widzeń. Piotr, ojciec walczy o kontakty z dziećmi.  Przecież chodzi o to, żeby dziecko jak najmniej cierpiało z powodu rozstania mamy i taty! A w polskiej rzeczywistości dziecko staje się kartą przetargową. Dodaje, że sądy nadal patrzą na mężczyzn stereotypowo. Nie widzą, że to także rodzić, który powinien brać udział w wychowaniu i rozwoju dziecka.

 Wobec wnuków mamy całkiem inne uczucia niż kiedyś do własnych dzieci -  uśmiecha się Monika.  Trzeba samemu przeżyć wszystkie etapy życia, żeby to zrozumieć Może nasze byłe synowe pojmą to dopiero wtedy, kiedy same staną się babciami? Oczekują pomocy od państwa, które  poprzez sędziów nie powinno dopuszczać do eskalacji konfliktu o dziecko. Im dłużej trwa sprawa, tym większe emocje. W sądzie często przez lata byli małżonkowie wzajemnie się atakują, ale zbyt mało się tam czyni z myślą o dziecku  podkreśla babcia. Skacząc sobie do oczu na wet nie spostrzeżemy, kiedy dziecko dorośnie, a wtedy nie będziemy już mieli wpływu na jego wychowanie  dodaje Piotr.  Nie walczymy o swoje dzieci, tylko o swoje ja. kto jest silniejszy. Kto ma rację. A w tym są lepsze kobiety  dodają babcie.  Coraz więcej jest młodych, agresywnych kobiet.

    Pytają, dlaczego ojcowie i oni muszą się poddawać badaniom w Rodzinnych Ośrodkach Diagnostyczno Konsultacyjnych, a ich dzieci i wnuczęta nierzadko wychowują nowi partnerzy matek mających nieograniczony z nimi kontakt  nie są badani przez nikogo?
Babcie:  Dlaczego w Polsce nie ma opieki równoważnej lub naprzemiennej stosowanej w wielu innych krajach? Dziecko wychowuje się naprzemiennie w dwóch domach. Nie trzeba wtedy zasądzać alimentów, walczyć o każdą godzinę z własnym dzieckiem, a przede wszystkim dzieci nadal będą miary mamę i tatę, dziadków i dalszą rodzinę z obu stron.

   Dziś do rozwodu podchodzi się jak do biznesu. to świetny sposób na życie: bez męża, ale / jego pieniędzmi. Tak długo, aż dziecko będzie się uczyło.7. tego stanu rzeczy Z oczywistych powodów się cieszą adwokaci. Kobiety walczyły i wywalczyły równouprawnienie, ale praktyka polskich sądów pokazuje, że ojcowie z góry są na straconych pozycjach. Kobieta ma prawo odejść, nie płacić alimentów. -Ojciec musi.

POST SCRIPTUM
Babcie odwiedzają parlamentarzystów domagając siej. żeby w Polsce pojawiła się wreszcie opieka naprzemienna. W Bydgoszczy organizuje się grupa wsparcia, która będzie spotykać się w Towarzystwie Przyjaciół Dzieci (ul.Jaworowa 5) we wtorki w godz. 16.00-18.00.

art

Roman Laudański - Gazeta Pomorska - roman.laudanski@pomorska.pl  tel.  52  326 31 25

tekst zeskanowany programem OCR, składany na nowo - może zawierać błędy (admin - MF)