FORUM MATEK PRZECIW DYSKRYMINACJI OJCÓW 
   

   

 

LIST OTWARTY DO

SĘDZIEGO  JACKA  IGNACZEWSKIEGO

 

 

 

 

   

 

 Inicjatywa ForumMatek Przeciw                                                                    dnia 02.11.2012 r.

 Patologii Prawa Rodzinnego

 FORUMMATEK PRZECIW DYSKRYMINACJI OJCÓW

 

 

biuro@forummatek.pl

LIST OTWARTY 

DO PANA  SĘDZIEGO  JACKA  IGNACZEWSKIEGO

Członka Komisji Kodyfikacyjnej przy Rzeczniku Praw Dziecka.

 

 

  Panie Sędzio,

 

  Jesteśmy trochę rozczarowane ukazanym się na rynku prawniczym Komentarzem do Prawa Rodzinnego pod Pana redakcją. Spodziewałyśmy się rzeczywistej diagnozy patologicznego zjawiska i takiego spojrzenia na to co się dzieje wokół rodzin w relacji rodzic-ojciec (oraz ochrony prawa dziecka i prawa rodzica, głównie ojca) – które będzie zmierzać do przeciwdziałania alienacji i zaburzeniom emocjonalnym dzieci.    

 

Nie dostrzega Pan procesu alienacji rodzicielskiej ze strony matek,  bo nie doświadczył Pan tego, więc tym samym trudno jest Panu z tych względów to zrozumieć. Jest to tzw. genetyczny błąd metodologiczny, bo nie można doskonalić (zmieniać) rzeczywistości społecznej, nie doświadczywszy jej w swoim życiu. Jednym z najistotniejszych problemów obecnych czasów w prawie rodzinnym w Polsce, jest bezkarne i milcząco aprobowane przez ustawodawcę zjawisko alienacji dziecka od rodzica i stosowania indolencji tak systemu prawa, jak i podmiotów stosujących to prawo.

Powszechnie wiadomo, że większość z nas „lęka” się zmian w swoim życiu, a zwłaszcza ten zbiorowy ustawodawca, który najczęściej kieruje się liczbą głosów (w głosowaniu), a nie logiką czy aksjologią zwykłego człowieka (adresata norm), czy w końcu dziecka. Znieczulica prawna dotyka głównie rodziny!

 

Jak długo nie będzie zapisu w samym Kodeksie (nie w preambule), iż  wychowywanie dziecka w duchu wrogości do drugiego rodzica, jest rażącym  naruszeniem dobra dziecka, tak długo nic się w tej materii nie zmieni. I gdzie wówczas jest to „dobro dziecka”, na które tak szumnie wszyscy się powołują?

My i setki rodziców, a także prawników i psychologów, z którymi współpracujemy widzimy potrzebę wprowadzenia takiego zapisu. Przy rozwodzie (rozstaniu się rodziców) powinno nastąpić przejęcie opieki przez tego rodzica, który zapewni dziecku lepsze warunki psychologiczno-opiekuńcze, i który zapewni nieograniczony kontakt z drugim rodzicem, co ochroni dziecko przed utratą ojca, bo to zwykle jego dotyczy. Statystki chyba nie kłamią?

Obecna praktyka zarówno sądów, jak i funkcjonariuszy publicznych -pracowników RODK, którzy w ogóle wedle litery prawa (rozporządzeń i ustaw) nie są żadnymi biegłymi –  utrwala proces alienacji rodzicielskiej, pod hasłem dobra dziecka.

Słusznie Pan w Komentarzu konstatuje, iż dobro dziecko usprawiedliwia wprowadzenie każdego zapisu, który by to dobro chronił i nie łamał praw dziecka do kontaktów z rodzicem, czego nie było przed rozwodem a nagle jest norma (czyli patologią) po rozwodzie.

Taki zapis wprowadzony do samego Kodeksu zapewne spowoduje  zaprzestanie włączania dziecka w konflikt.

 

 Panie Sędzio,

mamy Konstytucje z jasnymi zapisami o równości praw każdego z rodziców (art. 32 i art. 33), mamy też art. 48 ust.1, który nakłada na każdego z rodziców odpowiedzialność za wychowywanie swojego dziecka.

W  świetle treści  tych zapisów Konstytucji, uznajemy za nie konstytucyjny zapis art.58 § 1a w zw. z art. 107 Kodeksu Rodzinnego I Opiekuńczego, dotyczący ograniczenia władzy rodzicielskiej jednemu z rodziców, którym jest przeważnie ojciec z powodu braku porozumienia, a mianowicie nie przedstawienia zgodnego planu wychowawczego. Dlaczego tak się dzieje, że jeśli rodzice nie dojdą do porozumienia, to karze się dziecko utratą jednego z nich poprzez ograniczanie władzy,  co skutkuje niemożliwością spotykania dziecka w przedszkolu,  szkole,  bycia w szpitalu z nim podczas choroby ? Czy rzeczywiście jest to zgodne z dobrem dziecka?

Dziecko ma prawo do posiadania obojga rodziców. Nie można takimi wręcz nieludzkimi zapisami, które stoją w sprzeczności z zapisami Konstytucji dziecka pozbawiać jednego z rodziców i to w imię dobra dziecka za pomocą „dobrego” prawa. Podobnie nie można rodzica pozbawiać wpływu na  wychowywanie swojego dziecka.

Jak twierdzi prof. nauk prawnych Uniwersytetu Jagiellońskiego Władysław Mącior –„prawo do dziecka istnieje jak prawo do wolności. ”

Wszelkie ograniczanie praw rodzinnych, czyli władzy rodzicielskiej, jest naruszeniem Konstytucji i jej odpowiednich zapisów o równości kobiety  mężczyzny w każdej dziedzinie życia rodzinnego czy o równości praw każdego rodzica (art.32 w zw. z art. 33).   

W tym duchu właśnie powinno się szukać zmian i wprowadzać  różnorakie formy pieczy nad dzieckiem  włącznie z opieką  naprzemienną czy równoważną, a nie tworzyć legalną patologię.

Dlaczego Pan uznaje te formy za prawnie niedopuszczalne, skoro w cywilizowanych państwach są one stosowane z pozytywnym skutkiem?

Tylko w Polsce na Białorusi i Ukrainie uważa się inaczej.

Pańskie stanowisko pozostaje w sprzeczności ze stanowiskiem Ministra Sprawiedliwości cyt.” wskazane wyżej regulacje KRiO  nie stwarzają przeszkód do tzw. pieczy naprzemiennej ”(…) z odpowiedzi na interpelację poseł Elżbiety Gapińskiej nr 1944 złożonej w imieniu ForumMatek.

 

Sędzia z Wielkiej Brytanii (z Londynu) szanując uczucia każdego z rozwiedzionych małżonków, orzekł opiekę naprzemienną każdego z nich  w stosunku do psa.( program 2 Telewizji z dnia 05.01.2012 r. godz. 17-ta ).                      

Rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Poznaniu,  sędzia Joanna Ciesielska–Borowiec mówi dziennikarzowi

( blog: www.natemat.pl ) mam osobiście alergię, no może za mocno powiedziane,  uprzedzenie do tych organizacji tatusiów. Osoby udzielające się w nich,  to czasem tacy ludzie,  którym bym psa nie dała a co dopiero dziecko”. Ojciec szukający wsparcia jest traktowany przez tą sędzię gorzej niż pies,  to jest polski wymiar sprawiedliwości. Nie widzi się, że tu chodzi o dziecko a nie  o tatusia. 

 

Gdy dziecko jest małe i karmione jest piersią, potrzebna mu jest w szczególności matka. Po zakończeniu takiego karmienia potrzebuje właściwej opieki, niezależnie od płci rodzica. Często z różnych względów (np. ze względów utrzymania rodziny) to najczęściej matka zostaje dłużej z dzieckiem, a ojciec pracuje. Rodzi to oczywiście przywiązanie się dziecka do tego rodzica (matki), co potem wykorzystuje się aby doprowadzić do osłabienia lub zerwania więzi rodzicielskiej z ojcem. Ten mechanizm jest powszechnie znany!

 

Ojciec traktowany jest  przez sąd jak intruz, gdy stara się o opiekę nad dzieckiem, jest poniżany i poddawany wszelkim możliwym sprawdzianom oceny osobowości, predyspozycji wychowawczych, po czym dochodzi do ograniczenia władzy co w praktyce znaczy ograniczenie kontaktów i pielęgnacji miłości z własnym dzieckiem. Czy to jest standard polskiego systemu prawnego, który został stworzony przez „prawników” lub posłów?

Jaka jest równość praw w tym kontekście, jak ma ojciec tą pieczę sprawować, jak ma wpływać na kształtowanie osobowości gdy już z samego założenia nie  daje się mu żadnych szans?

Jedną szansą jest okazana skrucha  przed ekspertem („biegłym”) z RODK, przed którym ma odegrać rolę błazna, a i to nieraz nie wystarczy aby zasłużyć na przychylne potraktowanie. Znowu jak w RODK  przejdzie „test” ojcostwa, to z kolei podpadnie sądowi samym staraniem o opiekę.

Sarkastycznie i komicznie zadaje mu się pytanie „czy umie pan gotować zupę pomidorową”, bo widocznie Pani sędzia jest najbardziej przywiązana do tej zupy. Następnie Sędzia dalej stwierdzi „że w tym Sądzie nigdy nie dojdzie do powierzenia opieki ojcu”, a wszelkie starania ojca uznaje za pieniactwo.

To właśnie jest ta niekontrolowana społecznie omnipotencja Wysokiego Sądu, który czuje się całkowicie bezkarny, tym samym mijając się chyba z powołaniem, a zwłaszcza dobrem dziecka.

 

               Eksperci – pracownicy  z RODK pracują w składzie 3-osobowym, kierują się zasadami, które są zaprzeczeniem zdrowego i trzeźwego rozumowania, uzurpują sobie prawa do nieomylności i najczęściej są w pełni wiarygodni dla Sądu.

Wszelkie dokonywane na spotkaniu ustalenia są niejednokrotnie późnej przez nich zmieniane,  bez prawa wykazania że było inaczej.

 Sąd nie musi być specjalistą, więc korzysta z opinii eksperta, urzędnika państwowego RODK  po czym przepisuje wnioski końcowe do orzeczeń, a Sąd II instancji piszę, że traktuje poprzednie ustalenia zarówno sądu I Instancji i ekspertów z RODK jako własne i mamy system, który przypomina niechlubne praktyki  państw totalitarnych. Kasacji brak, więc jakość  wydawanych orzeczeń nie podlega żadnym merytorycznym  poza instancyjnym  kontrolom. 

Poza tym, właśnie obecnie Prokuratura Generalna i Ministerstwo Sprawiedliwości sprawdzają legalność (podstawę prawną) funkcjonowania RODK( pismo Biura Spraw Konstytucyjnych Prokuratury Generalnej w załączeniu).

 

Przypomnieć należy,  że Sąd korzysta z opinii pracowników rodzinnych ośrodków diagnostyczno – konsultacyjnych zwanych biegłymi, choć nimi nie są, bo rozporządzenie o biegłych z dnia z dnia 24 stycznia 2005 r. w sprawie biegłych sądowych oraz art. 157 ustawy prawo o ustroju sądów powszechnych (dalej p.u.s.p.) nie wymieniają pracowników RODK jako biegłych sądowych. W art. 157 § 1. tejże ustawy prezes sądu okręgowego ustanawia biegłych sądowych i prowadzi ich listę (czy na liście takiej są pracownicy RODK?) Natomiast Minister Sprawiedliwości określił, w drodze rozporządzenia z dnia 24 stycznia 2005 r. w sprawie biegłych sądowych, tryb ustanawiania biegłych sądowych oraz tryb pełnienia przez nich czynności oraz zwalniania ich z funkcji. Określono w nim, że w: § 1.1 biegłych sądowych, zwanych dalej "biegłymi", ustanawia przy sądzie okręgowym prezes tego sądu, zwany dalej "prezesem". 2. Biegłych ustanawia się na okres 5 lat; okres ustanowienia upływa z końcem roku kalendarzowego. W § 2. Biegłych ustanawia się dla poszczególnych gałęzi nauki, techniki, sztuki, rzemiosła, a także innych umiejętności.

W ustawie o postępowaniu w sprawach nieletnich (art. 84 §3 tejże ustawy) ani w samym rozporządzeniu z dnia 3 sierpnia 2001 r., w sprawie organizacji i zakresu działania rodzinnych ośrodków diagnostyczno-konsultacyjnych nie ma zapisu o tym, że pracownicy RODK z mocy tego rozporządzenia są biegłymi w rozumieniu rozporządzenia o biegłych z dnia 24 stycznia 2005 r. Poza tym w rozporządzeniu z dnia 3 sierpnia 2001 r. jest mowa o nieletnich, a nie o małoletnich (sic!).

Nie zaskakuje więc sądu, że w opinii RODK, kwiatek u marynarki ojca narysowany przed 3,5 letnią dziewczynkę potraktowany jest jako dowód molestowania seksualnego dziecka, bo  pseudo biegłe z RODK dopatrzyły się w kwiatku, narysowanym nieporadną rączką małego dziecka linii fallicznych przypominających penisa, zatem ojca należy  skierować na obserwacje.

 

Zalecamy ojcom „sugestie”, aby dziecku nie kupować samochodzików z przegubami, bo  jak dziecko narysuje taki samochodzik, to mogą być kłopoty bo taki pojazd w rysunku dziecka, świadczy o głębokiej konfliktowości rodziców –styk kabiny z przyczepą, a do tego analiza położenia kierownicy w kabinie na tle wielkości dalszej części samochodu, może znaczyć coś, co obciąży zazwyczaj ojca. Każda nierysowana przez dziecko linia, może być niebezpieczna dla ojca, który może być posądzony o molestowanie seksualne.

 

Jak ojciec namawia dziecko do zjedzenia obiadu, a dziecko w ramach swojej autonomii nie chce,  jego zachowanie urzędnik z RODK potraktuje jako intruzyjne, a jak nie namawia, to znaczy, że nie zna potrzeb dziecka i go zaniedbuje. Takie są badania i wnioski pracowników RODK! Rozumiemy, że muszą coś pisać, ale czy trzeba być psychologiem, aby to bezkrytycznie akceptować lub rozumieć? Co skojarzenia pani z RODK mają wspólnego z wyobraźnią dziecka? Dlaczego to wyobraźnia lub fantazje pracowników RODK zostają przelane do orzeczeń sądowych ?

 

Jak w końcu ktoś pisze skargę do Ministerstwa Sprawiedliwości na takie  poniżające praktyki, to pani Sędzia z Ministerstwa Sprawiedliwości mu odpisuje jako nadzór ”takie ustalenia są dokonywane przez RODK w wewnętrznym procesie myślowym przetwarzania danych,  nie wymagające protokołowania”.

Jak ojciec dyplomata,  wierzący w mądrość i rozsądek naukowców, psychologów uda się po opinię do Instytutu Ekspertyz Sądowych do Krakowa, to zastosują tam testy atramentowe, zwane testami Rorschacha oraz inne z wiedzy tajemnej objawionej jedynie nim i w opinii znowu napiszą, że jest o skłonnościach  psychopatycznych. 

 

Jeśli ojciec za dużo się udzielał w pracy, to  mu napiszą że zaniedbywał dziecko, jak ograniczył zatrudnienie, to znowu że unika płacenia alimentów i jest nieudolny. Jak usiłuje wytłumaczyć wysokiemu „naukowcowi” określone okoliczności, to znowu że narzuca swoje zdanie, jak ma łzy w oczach, to jest mięczakiem.

Jak się ekspertowi z RODK  wykaże że nie zna  artykułu prof. psychologii z Uniwersytetu z Kalifornii, na który się powołuje w opinii,  to stwierdzi w    ustnej opinii  uzupełniającej podczas rozprawy „gdyby  o tym  wiedział wcześniej,  to by opinię zradykalizował i zakazał kontaktów ojca z dzieckiem. ”

Takiej opinii podważyć nie można,  nawet jak by przyjechał sam autor artykułu profesor z Kaliforii. Sąd ją potraktuje jako prywatną,  bez mocy dowodowej.  

 

Skarga na takie traktowanie, złożona do Komisji Nadzoru Pedagogicznego przy Prezesie Sądu Okręgowego jest przesyłana do rozpatrzenia temu kogo skarga dotyczy,  po czym uzyskiwana jest odpowiedz że wszystkie wymogi zachowano a ten „ekspert ”ma wszelkie uprawnienia, jest rekomendowany przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne. Zapytane PTP wyjaśnia,  iż tego „eksperta ” brak na liście członków PTP a powoływanie się na rekomendacje PTP jest nieuprawnione.

 

Na wszystko co piszemy,  mamy dowody!

 

Należy także zadać pytanie, czy obniżanie autorytetu ojca,  jest zgodne z dobrem dziecka ?

 

  Panie Sędzio, jak Pan, jako Sędzia  uważa, czy ojciec zachowa jeszcze trochę nadziei i sił w tej walce z Sądem i RODK, aby uzyskać pomoc dla swojego dziecka, aby dalej być rodzicem, jak to miało miejsce przed rozwodem? To nie jest jednostkowy przypadek, to patologiczna  norma, z jaką spotyka się rodzic –ojciec, który stara się o to, co mu się z „natury”,  prawa i z Serca  należy.

Czy mamy nadal iść tą drogą przypominającą tortury człowieka, czy mamy nadal sięgać do wręcz stalinowskich rozwiązań, czy mamy nadal inwigilować przez urzędników różnych instytucji rodzica. Czas z tym skończyć.

Niech prawo będzie prawem rozumnym, sprawiedliwym i dla dziecka prawem. Państwo zbyt daleko wkroczyło w rodzinę. Jest to błąd systemowy,  który jak najszybciej trzeba zmienić, aby nadal nie krzywdzić właśnie naszych, polskich dzieci. Nie może być żadnych szablonów, żadnych standardów do oceny człowieka, bo zbliżymy się do filozofii nazistowskiej. Każdy człowiek jest inny, podobnie nie ma uznanych za prawidłowe określonych zasad wychowawczych. Są tylko postulaty, życie jest weryfikatorem tychże zaleceń.

 

  Panie Sędzio,

dystansuje się Pan od różnorodności form, a szkoda, bo życie narzuca różne rozwiązania. Zdanie Pana Sędziego jest na tyle istotne, że jest Pan  autorytetem, a nadto praktykiem, z którego zdaniem mogą liczyć się także inni sędziowie, ale aby nie popełniać tego błędu metodologicznego, trzeba właśnie usłyszeć głos „zabitej Miłości ojca”, który doświadczył tej litery „prawa” i to w wykonaniu Sędziów (sic!) w imię dobra jego własnego dziecka. Czy  o to właśnie chodzi?

W tym  miejscu mamy do Pana żal, bo  może Pan kształtować politykę prawa rodzinnego, która wymaga zmiany, a która pozbawiła dziesiątki dzieci ich własnych ojców, którzy byli obecni w ich życiu przed rozwodem, a nagle zostali ograniczeni w pieczy i kontaktach.

W praktyce sądów, powszechnie  prawa ojca są naruszane, co milcząco jest aprobowane przez samych sędziów, a co godzi w prawa dziecka i prawa rodzicielskie. A to już krok od patologii rodzinnej (społecznej).

Nie może być tak, że wystarczy  samo  powołanie się na magiczne słowo „dobra dziecka” aby usprawiedliwić choćby najbardziej niekorzystne i niesprawiedliwe rozstrzygnięcie sądu.

 Panie Sędzio,

proszę nie prezentować stanowiska sugerującego, że sprawy rodzinne są szybko załatwiane, albo że powinny być wolniej i dogłębniej. Dzieci rosną, dzieciom należy się jak szybsza pomoc.  Służymy danymi, którymi Panu wykażemy, że trwają one latami, a egzekucja nie dochodzi do skutku. Proszę poznać setki orzeczeń Sądów w tej sprawie, proszę porozmawiać z ojcami, a wówczas uzyska Pan informacje z pierwszej ręki (żywe dowody).

 

            Przepisy powinny być jasne dla każdego, orzecznictwo nie powinno zastępować przepisów, a jedynie wzmacniać prawa rodzicielskie i     rzeczywiste równouprawnienie rodziców. Nie powinno być inwigilowania rodzin. Czemu miałoby służyć poznawanie historii całej rodziny,  gdzie tu zasada ochrony prywatności,  zagwarantowana Konstytucją ?Podobnie po co terapeuci czy psycholodzy albo ingerencja gmin?

Będziemy zabiegać o to, aby jak najmniej czynników urzędniczej machiny angażować w sprawę unormowania relacji dziecka z każdym  z  rodziców. Wystarczy Sąd, który będzie znał przepisy, który powinien mieć wymagane doświadczenie nabyte z własnego doświadczenia życiowego. Postulujemy o to, aby Sąd posługiwał się zasadą logicznego rozumowania w imię dobra dziecka i ochrony jego praw do ojca.

Wszelkie ingerencje w rodzinę są niewskazane, bo szkodzą a nadto ubliżają  człowiekowi, bo godzą w jego godność.

Na tej drodze dochodzi się jedynie do dokonania podziału na tego dobrego, jedynie predysponowanego do wychowywania dziecka rodzica - matki  i złego rodzica, czyli ojca. To do niczego dobrego nie prowadzi. Musimy wyjść poza schemat segregacji rodziców.

           Stosunki społeczne uległy na tyle zmianie, że należy spojrzeć na rodzinę zgoła inaczej, należy docenić rolę ojców w procesie wychowawczym, a nie sprowadzać ich roli jedynie do roli płatników. Jak nie dostrzeżemy tego co życie wymusza, to uczynimy zło społeczeństwu. Takie traktowanie ojców, jakie ma miejsce powszechne w sądach spowoduje, iż będzie się stronić od zawierania związków małżeńskich, aby unikać kłopotów, będzie się zostawiać dzieci z bezradności, jaka jest wynikiem łamania praw i dyskryminacji ojca (i dziecka także) oraz  niemożliwości osiągnięcia jakiejkolwiek pomocy  w sądzie.

 

       W takiej to sytuacji, jak obecnie ma miejsce, opłacalne stało się tworzenie konfliktu, co czynią zwykle matki. Niestety, ale jesteśmy kobietami i lepiej znamy psychikę kobiet i wiemy, że z tego konfliktu wiele matek czerpnie swoistą satysfakcję (dokopały „silnemu” facetowi, mają alimenty i mają dziecko).

Jak zatem w takim przypadku przy braku równej pozycji stron ma dochodzić do zawarcia porozumienia, o którym stanowi prawo?

Podważamy  rację bytu  RODK zarówno  z przyczyn  formalnych – brak wyraźnej podstawy prawnej ich działania, jak i merytorycznej.

 Niestety, tam gdzie rozum  śpi i etyka, tam budzą się demony dyskryminacji, poniżenia, zawiści, lęku itp.

 Takimi demonami, które służą jedynie sądom do pisania  dla nich uzasadnień   są właśnie te ośrodki. Czas z tym skończyć. My to mówimy starsze i doświadczone życiowo kobiety matki.

 

Takimi rozwiązaniami, jak obecnie państwo spowodowało, iż dzięki patologii prawa rodzinnego, niewłaściwemu stosowaniu prawa w tej materii, niezrozumieniu tego problemu łamania praw dziecka i głównie ojca oraz łamania samej Konstytucji, dzieci wychowywanych przez same matki (dane z GUS Kobiety 2007 rok.) jest ponad półtora miliona. Czy to jest nowoczesny i obecny, polski model rodziny? To patologia.

        

    Panie Sędzio,

Kwestionujemy również  i to, że aby Sąd miał orzec musi być koniecznie opinia psychologa czy pedagoga. Niby dlaczego? Czy jak pozostawali rodzice w związku małżeńskim, i każde z nich opiekowało się dzieckiem w sposób właściwy, to czy ktokolwiek wówczas potrzebował jakiejś opinii psychologicznej ? Dlaczego się uważa, że teraz po rozwodzie ma się to zmienić? Jak rodzice kochali dziecko, to niby dlaczego po rozstaniu mają przestać kochać  i przestać zajmować się nim?

Dlaczego teraz ma się  włączać sztab ludzi do „prześwietlania” rodziców i samych dzieci, do oceny predyspozycji wychowawczych, skoro je dotąd mieli? Jest do ucieczka od przepisów prawa w kierunku nie potrzebnego rodzinie, a tym samym dziecku angażowania obcych osób, zwanych specjalistami.

Taką procedurę stosuje się także do dziadków ojczystych a do  macierzystych  nie. Co to zatem za system ? bo sprawiedliwym on nie jest. Po co zatem badać starsze osoby ? jak się ma do tego więź międzypokoleniowa.

 Czy człowiek np. chory, nie ma prawa widywać wnuka ? To skandal.

Najczęściej jest tak, że po tych rzekomych „badaniach” można się spodziewać  jedynie zaogniania konfliktu lub jego stworzenie, jeśli go dotąd nie było.

 

Jesteśmy obserwatorkami życia, jesteśmy w pełni świadome tych uwarunkowań,  ponieważ przeszłyśmy wszystkie szczeble problemów w rodzinie po rozwodzie rodziców, i konstatujemy, że niektóre praktyki matek prowadzą jedynie do odsunięcia ojca od procesu wychowawczego swojego dziecka. Mamy legitymację aby tak twierdzić z racji tego, że same doznałyśmy krzywdy ze strony tak zorganizowanego systemu. Czas to zmienić!

W każdych problemach rodzinnych przy rozwodzie, słuszne jest aby dokonać  szybko ustaleń bez łamania prawa dziecka do rodzica i dyskryminacji prawnej (co obecnie ma miejsce) i skutecznie je egzekwować, a wtedy na pewno uniknie się powstania albo eskalacji konfliktu. Nie podzielamy Pana stanowiska, że najpierw należy rozładować konflikt a dopiero wtedy ustalać. Taka droga  prowadzi jedynie do eskalacji konfliktu,  bo cały czas trwa proces alienacji dziecka przez drugiego rodzica  a to konflikt zaognia.

Obiecywałyśmy sobie i naszym rodzinom oraz osobom zdesperowanym i szukających pomocy (dzięki naszemu FORUMMATEK i współpracy z różnymi fundacjami czy stowarzyszeniami oraz prawnikami), że poruszymy niebo i ziemię, aby w końcu przerwać tę prawną i ludzką indolencję, której ofiarami są i dzieci i ich ojcowie.

Prosimy, aby Pan spojrzał na problem rodziny i rozwodu właśnie przez pryzmat naszej wiedzy (setki, o ile nie tysiące rozmów i przypadków łamania praw ojca). Uważamy, że instytucje (RODK) są niepotrzebnie zaangażowane do rzekomej pomocy rodzinie przy rozstaniu się rodziców.

 

Prosimy jednocześnie aby podjął się Pan wyzwań związanych z już stosowanymi instytucjami prawa rodzinnego w Europie (np. opieka naprzemienna czy równoważna), zmianą art. 58,  107  KRiO   i w związku z tym nie dyskryminacyjnym stosowaniem zapisów KRiO i samej Konstytucji oraz poprawą egzekucji kontaktów dziecka z rodzicem, która powinna być błyskawicznie rozpatrywana przez Sądy (np. do 7 dni od dnia wpłynięcia wniosku w tej materii) wraz ze skutecznym karaniem rodzica, który utrudnia ten kontakt (łamie prawa dziecka i rodzica). Wskazane byłoby też, aby przepisy regulujące ten kontakt z dzieckiem (i kary za łamanie prawa do kontaktu) nie były w KPC, tylko w KRiO, aby tym samym nie rozpraszać tej materii po wielu ustawach.

Mamy merytorycznie konsultowane propozycje które złożyłyśmy do Komisji Kodyfikacyjnej Ministerstwa Sprawiedliwości,  do Rzecznika Praw Dziecka,  do Rzecznika Praw Obywatelskich, do Pełnomocnika Rządu ds. Równego Traktowania oraz do Sejmu,  za pośrednictwem posłów.

 

Okazuje się bowiem, że coraz szerszy krąg posłów i samych prawników dostrzega te bolączki prawa rodzinnego, a zwłaszcza niekonstytucyjnej redukcji praw rodzica po rozwodzie, czego nie było przed rozwodem.

Nasze propozycje zmierzają do :

-Zmiany art.58 i 107  KRiO stanowiących o ograniczaniu władzy rodzicielskiej  

 jednemu z rodziców, 

-wprowadzenia opieki( pieczy ) wspólnej - naprzemiennej i równoważnej,

-zlikwidowania zjawiska wywożenia dzieci i ich zatrzymywania przez rodzica  

  bez zgody drugiego rodzica,

-przywrócenia kasacji w sprawach unormowań rodzicielskich,  rodzinnych.

 

Chcemy tego dokonać dla dzieci,  dla rodzin, dla społeczeństwa,  dla upamiętnienia wkładu dla dzieci doktora Korczaka,  w  Roku  2012 ogłoszonym przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej  „ Rokiem Korczaka”.

 

Zał. pismo Biura Spraw Konstytucyjnych Prokuratury Generalnej,

       Testy plam atramentowych,  zwane testami Rorschacha.        

                                                                

Z wyrazami szacunku : od ForumMatek,  reprezentowanym przez

      Janinę Fabisiak,  Teodozję Strawczyńską.